Itinerer: KronikaRajdow.pl

Jerzy Walentowicz przed XV RMC Historique

Aktualności piątek, 30 grudnia 2011 13:16
Jerzy Walentowicz przed XV RMC Historique fot. Jakub Żołędowski

Jerzy Walentowicz wspólnie z Wojciechem Walentowiczem, ósmy raz z rzędu wystartuje w Rallye Monte-Carlo Historique, Alfą Romeo GTV 2000. Wspólnie startowali też na tegorocznej Barbórce Legend, która była jednocześnie testem przed zbliżającym się rajdem. O swoich przygotowaniach i poprzednich startach, niezwykle ciekawie i pasjonująco opowiedział nam:

Jerzy Walentowicz (kierowca): „Jesteśmy w trakcje ostatnich przygotowań. Samochód był w zasadzie gotów już kilka tygodni temu. Po zeszłorocznym sezonie przyszedł czas na wymianę amortyzatorów, po raz kolejny świec zapłonowych, paru końcówek w układzie kierowniczym itd. Dokładnie przejrzeliśmy dosłownie cały samochód, ze szczególnym uwzględnieniem punktów mocowania zawieszeń do nadwozia, przewodów hamulcowych i paliwowych.

Przetestowaliśmy ostrożnie auto w Rajdzie Barbórki. Zazwyczaj doregulowywanie silnika, a zwłaszcza gaźników powierzamy najlepszemu fachowcowi od tych spraw, Grzegorzowi Grabowskiemu. Tym razem też skorzystaliśmy z faktu, że przyjechaliśmy naszą Alfą do Warszawy. Następna sesja dopieszczania auta - tuż przed startem do Monte, pod koniec stycznia.

Najwięcej pracy jest, jak zwykle z przygotowywaniem trasy. Jest to już nasz ósmy start w tym rajdzie z rzędu i mamy masę doświadczeń. Wynika z nich miedzy innymi, że trzeba sobie zarezerwować dużo czasu na pracę z mapami i studiowanie regulaminu. Trzeba się decydować na jakąś taktykę. Tu też odwołujemy się do doświadczeń. Zrobimy wszystko, by w każdym miejscu rajdu jechać na odpowiednich oponach. Pod tym względem z pewnością nie będzie żadnych kompromisów. Zaopatrzymy się w najlepsze opony jakie istnieją i są dopuszczone przez organizatora. Dzięki temu liczymy na uniknięcie niepotrzebnych strat punktowych w początkowych dniach rajdu. Jednocześnie chcemy dowieść samochód i nas samych do finałowego etapu Monaco-Monaco w takiej formie, żeby móc tam zawalczyć. Te ostatnie odcinki są rozgrywane nocą i należą do najciekawszych, jakie istnieją w świecie rajdowym. Niezależnie od tego, czy zima jedną z tych tych śnieżnych, czy bezśnieżnych, nawierzchnia jezdni na wąskich wysokogórskich ścieżkach jest zawsze mocno zdradliwa. Dobrze jest wyruszać na ten końcowy fragment rajdu na nowych oponach odpowiedniego rodzaju i z niezniszczonym zawieszeniem. Ważne są światła. Ponieważ regulamin rajdu nie przewiduje czasu na jakiekolwiek naprawy (czy nawet tankowanie) a limity na dojazdówkach czynią je równie szybkimi, co tzw odcinki  kontrolowane, trzeba znaleźć kompromis między ryzykiem spóźnienia na jakimś PKC, a koniecznością oszczędzania auta.

Etap dojazdowy z Drezna do Monaco zawiera tylko jeden odcinek kontrolowany, ale za to trwa 29 godzin bez przerwy! W zeszłym roku było podobnie. Przez ponad półtora tysiąca kilometrów gnaliśmy na łeb na szyję.Gdy serwis uzupełniał nam paliwo, nie wysiadaliśmy z samochodu. Poza Niemcami trasa idzie już przeważnie bocznymi drogami, po których ciężko jest szybko jechać. W Monaco byliśmy 3 minuty przed czasem...”

 

 

- VIII Rallye Monte-Carlo Historique 2005
- XIV Rallye Monte-Carlo Historique 2010
- Barbórka Legend 2011


Zobacz więcej informacjiXV Rallye Monte-Carlo Historique 2012